"Dziwna rzecz. Lepiej nigdy nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie - zaczniecie tęsknić."
To ostatnie zdania w mojej ulubionej książce, no może jednej z pięciu ulubionych książek. Zawsze kiedy biorę nową do ręki, otwieram na ostatniej stronie i czytam koniec. Wszyscy twierdzą, że to bez sensu, bo zna się zakończenie, ale wcale tak nie jest. Kiedy jej nie znasz, fakt, że przeczytałeś koniec nie świadczy o tym, że poznałeś jej treść, a o końcu albo się w trakcie zapomina lub wcale nie można go połączyć z czytaną treścią.
Aha i jeszcze jedno - zawsze przed rozpoczęciem nowej lektury wącham jej kartki.
Taki fetysz literacki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
"Mężczyznę poznasz po tym jak kończy, a nie jak zaczyna"
OdpowiedzUsuń...nie wiem co to ma wspólnego z postem, ale mi się przypomniało. ;)
No faktycznie nic, a wiesz jaka to książka? Taka zagadka.
OdpowiedzUsuńSto lat samotności?
OdpowiedzUsuńnieeeee
OdpowiedzUsuńpodpowiedź - to jedyna opublikowana powieść tego autora, reszta to opowiadania, a autor dziwak rzecz jasna
OdpowiedzUsuńZanim otworzę nowe i-D to je chowam głęboko do torby, lecę do domu i wącham. Nie umiem się powstrzymać. Tak samo z książkami. Uwielbiam zapach tych nowych. I tych starych zakurzonych.
OdpowiedzUsuńMam gdzieś swój ulubiony cytat, ale nie mogę znaleźć.
nareszcie ktoś:), zapach kartek to moja druga po naostrzonych ołówkach ulubiona rzecz
OdpowiedzUsuńMam ten cytat:
OdpowiedzUsuń"Miłość czerpie siłę z niedożywienia, a umiera z przesytu"
mocne słowa. czyje?
OdpowiedzUsuńArnosta Lustig'a "Niekochana"
OdpowiedzUsuńdobrze się czyta Twój blog.
OdpowiedzUsuńbtw wiem co to za książka :) dawno jej nie czytałam, może czas odświeżyć pamięć
miło mi, że się dobrze czyta i miło, że Anonimowy zna jej tytuł:))
OdpowiedzUsuńSalinger...leżał u mnie rok na półce. musiałam oddać.
OdpowiedzUsuńja mam totalną obsesję na punkcie zapachu skóry, drewna i terpentyny.
Zapach świeżego druku jest dla mnie czasem więcej wart niż ekskluzywne perfumy.Ten zapach to także mój fetysz,do tego stopnia,że gdy wyciągam gazety sprzed lat najpierw sprawdzam ich zapach.Niesamowita euforia jeśli pachną choć trochę.(:
OdpowiedzUsuńCzy to czasem nie jest "Łysek z pokładu Idy"?
OdpowiedzUsuńZibi
Fetysz - dobra rzecz.
OdpowiedzUsuńZapach-fetysz: wanilia. Kojarzy mi się z tym pojęciem jedna z książek Sosnowskiego, bodaj Apokryf Agłai, gdzie najważniejsza kobieta powieści pachniała wanilią TAM.
Uwielbiam zapach ksiazek!! jak bylam piekna i mloda chadzalam z moim pierwszym Ksieciem na randki do ksiegarni. potrafismy spedzic 2 godziny wertujac ksiazki na polkach ksiegarni wielkosci 2 nieduzych pokoi. wciaz jak jestem u kogos w domu pierwsza inspekcja to ksiegozbior, druga - plytozbior i dvdzbior ;)
OdpowiedzUsuńIza, nie mam pojęcia. Ja niestety tylko albumy oglądam.
OdpowiedzUsuń"Buszujący w zbożu".
OdpowiedzUsuńRandka w księgarni - cudo!
Zibi, zanim się wyprowadzisz, musisz do mnie na tę odkładana kawę wpaść albo na.....wódkę:)