Ja: Po trzynastu latach bycia żoną i matką, obcowaniu codziennym ze sprzętem domowym przyznaję, że pralka wciąż mnie zaskakuje. Nie dość, że nie zawsze oddaje mi wszystko co do niej wkładam, to dziś wypluła mi pod nogi hektolitry białej piany. Przyklęknęłam, spojrzałam jej prosto w bęben i powiedziałam:...kochana, i ty i ja musimy tu razem tkwić, więc lepiej będzie jak zaczniemy współpracować....Poklepałam ją po boku i ruszyła dalej, kończąc proces prania spektakularnym finiszem w postaci 1000 obrotów.
A: Wszystko przez to że tylko od niej "bierzemy" nic nie dając w zamian, stale wymagamy i wymagamy... pracuje non stop na wysokich obrotach.... i powiedziała dzisiaj: Mam dość !!! Dlatego jutro będę jej psychoanalitykiem, zerknę w jej wnętrze i wyczyszczę filterek mówiąc do niej czule. Wypijemy poranną kawę i humor będzie miała lepszy ;D
Ja: Widać z pralką jak z kobietą - poranne pieszczoty + kawa i dziewczyna zachwycona. Tylko Arek błagam Cię, nie kupuj jej prezentów, dzieci potrzebują nowych ubrań!:)
A: eeee tam.... mały gift nie zaszkodzi. Mam na oku persil do koloru 13+ oraz zmiękczający Silan pod bęben na noc.
Ta sytuacja i rozmowa miała miejsce 3 grudnia. Wiem to - sprawdziłam, ponieważ została opisana przeze mnie w innym miejscu. Pralka się doczekała - wczoraj.
I jak to z mężczyzną bywa - trzy miesiące obsuwy i bez prezentu, jedynie czyszczenie filterka. Klasyka!!!:D
I.Bo
o pragnieniu
3 dni temu
