Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czterdzieści lat minęło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czterdzieści lat minęło. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2013

Przy okazji okazji

Od poklepywania po plecach zaczynam kasłać, a na prawej łopatce za momenet ujrzę regularnego sińca. Poklepują mnie, poklepują i mówią - co, czterdziestka będzie. Ja się rozglądam niemrawo po tłumie i szukam do kogo te słowa, siebie zupełnie wykluczając z podejrzeń. Co rano stając przed lustrem i szorujac kły widzę kobietę w tzw. niewczsie. Czasie, którego nie ma, jest stanem zawieszenia między dorosłością, a tym wszystkim co bylo wcześniej. Nie wiem kiedy to było i nie pamiętam nawet z kim, majaczy mi się jednak, że na pewno tam byłam. Czasem odwracam głowę w bok, żeby przestać się śmiać, bo to jednak skutecznie utrudnia mycie wciąż własnych (na całe szczęście) zębów, i nie nażreć się pasty, co zawsze kończy się fiaskiem, bo tu za każdym razem natrafiam na drugie lustro, lustro prezent, które tak bardzo mi się podobało, że powiesiłam je w przedziwnym miejscu, bo to jedyna wolna ściana w mojej łazience. Chciał nie chciał jestem skazana na śmierć ze śmiechu. Nie zmienia to faktu, że urodzin swych nie pojmuję, a klepania mam dość. I jak to jest kiedy ma się cztersdzieści lat?- pytają mnie młódki, którymi jestem szczelnie otoczona. Właściwie nie mam koleżanek w swoim wieku, starszych od kiedy Hania umarła, wcale. Według wszelkich wyliczeń, nawet a może przede wszystkim tych szatańskich , wciąż wychodzi jedno - jestem najstarsza. Stoję dumnie, prostuję plecy, wciągam brzuch, cycek automatycznie wychodzi na prowadzenie, lekko zadzieram główkę do góry potrząsając włosami i już, już mam podnieść dłoń, żeby pokiwać przy fanfarach tłumowi jak królowa matka lecz nagle ...zgrzyt, gramofonowa igła zjechała z płyty. Na całe szczęście, bo królowa matka to już przesada. Jak się czuję? Dobrze - odpowiadam. Idę pierwsza, toruję drogę, przecieram szlak, usuwam przeszkody, zmierzam się z losem (?), jestem ciągle, ciągle małym rycerzykiem i rozumiem, już teraz rozumiem, że ku**a księżniczką raczej już nie bedę nigdy. No cóż każdy, ma swoją serialową rolę. Oprócz tego przy okazji czterdziestych urodzin rozumiem, że ważne jest tylko moje ukochane nie bez powodu "tu i teraz", że nigdy przenigdy nie należy marnować czasu na przeszłość, że są rzeczy z którymi chcesz czy nie chcesz musisz żyć (i wcale nie jest źle), że nic nie jest tym, na co wygląda, że prawdziwe przyjaźnie będą zawsze i że choćby człowiek zarzekał się i zapierał rękoma i nogami to miłość jest najważniejsza. Poza tym większość rzeczy ma się w dupie, co w tym wypadku powiększa objętość dupy rzeczywistej. Wtedy robi się dziwne rzeczy, zazwyczaj przeklinając pod nosem swój kobiecy los, z którego (powiedzmy to głośno) żadna z nas wcale nie chciałaby zrezygnować. Robi się dziwne rzeczy, celem posiadania np. innego ramienia niż się ma i oczywiście zrzucenia w/w dupy (czyt. rzeczywistej). Zawsze wtedy dzwoni telefon, który cieszy jak nic na świecie, bo zupełnie usprawiedliwia przerwanie debilnych czynności na podłodze. Właśnie chcesz sie podnieść z ulgą i najzupełnie naturalną rzeczą jest, że poślizgujesz się na czymś co pływa na podłodze, bo zapominasz, że przez ostatnie 60 minut wylały się z ciebie hektolitry potu i ryjesz gębą po ziemi. Rodzina wyje ze śmiechu, zwłaszcza piętnastolenia córka (jeśli się taką posiada) i wszystko wraca do normy. Bo jak się ma czterdzieści lat to też się wie, że to wszystko wcale nie jest nam potrzebne, bo następnego dnia kiedy wyjdziemy w szpilkach na ulicę, z lekko podniesioną głową wciąż potrząsając delikatnie włosami, mijający nas facet najpierw się uśmiechnie, później zjedzie wzrokiem na cycki, a kiedy nas minie to nawet nie musimy się odwracać żeby wiedzieć, że to on się odwróci, zatrzyma wzrok i zachwyci się tyłkiem. Tym rzeczywistym.
Dlatego moje przyjaciółki, koleżanki, sąsiadki, dziewczyny napotykane w sklepie, kawiarni i te przy nocnym barze, pamiętajcie - czterdzieści lat to świetny wiek, żeby nie powiedzieć IDEALNY.
I moje drogie młodziutkie znajome, powtórzę klasykę ....bawcie, bawcie się, bo od tego macie dwadzieścia lat, po trzydziestce wyciągniecie wnioski, po czterdziestce ....i tu coś zmienię - nie zaczniecie same płacić za drinki, jeśli jest inaczej, szybko zmieniajcie facetów.




Dobrych dni i uśmiechajcie się zawsze

I.Bo